Najbardziej żałosna zagrywka...
Wiecie jaka była najbardziej żałosna zagrywka mojego byłego męża kiedy się rozwodzililiśmy?
To wcale nie było próbowanie zabicia mnie, kiedy okazało się, że wcale nie zmienię zdania co do rozwodu nawet kiedy pozbawi mnie wszystkich znajomych którzy mogliby mi pomóc wyjść z tego związku i przetrwać ten czas... Nie...
Najbardziej żałosne było, gdy wyprowadzając się, po niespełna 20 latach stosowania przemocy wszelakiej na mnie, od manipulacji, zastraszania po gwałty, przemoc psychiczną i finansową, zostawił mi na pamiątkę film 'czego pragną kobiety' jakby to, że się rozwodzimy było tylko i wyłącznie moją winą 😂 bo przecież ja, wychodząc za niego, pisałam się na tą całą przemoc w związku i powinnam zostać mu wierna i dzielnie znosić to wszystko, dopóki nie będę miała dość i nie popełnię samobója...
Tego nikt raczej w swoich gierkach i manipulacjach nigdy nie przebije...
Spokojnych świąt 🥳
Komentarze
Prześlij komentarz