Powiedzcie mi jak wam się to skleja kobitki? Wiążecie się z facetami, ufacie im (bo kto by nie chciał być z kimś komu może zaufać?), ci faceci was zdradzają jeszcze przed ślubem, wy bierzecie z nimi ślub, macie dzieci, oni was w dalszym ciągu zdradzają... A wy co robocie? Wszystkie żale za to, że żyjecie z męskimi kurwami pod jednym dachem wylewacie na niewinne kobiety, które są okłamywane przez waszych facetów, że oni nikogo nie mają, albo jak już wyjdzie na jaw, że jednak mają jakąś kobietę czy nawet żonę, dalej kłamią, że on tak bardzo między nimi się nie układa, że nie mają szczęścia w miłości a ich kobieta lub żona to dramat (ale oczywiście ich nie zamierzają zostawiać bo jest im tak wygodnie, żeby miał im kto obsrane majtki wyprać i obiadek pod nosek podać bo trochę nie wypada, żeby robiła to za nich mamusia kiedy mają 50+ lat 😅)... A wy zamiast kopnąć w dupę te swoje kurwy, wylewacie jad na kobiety które nie są winne tego, że to wy chcecie tego faceta na męża i ojca waszyc...